Cieplutkie kakałko (lub kakao) w miętowym kubeczku w białe kropeczki, z ogromną porcją bitej śmietany i malutkimi piankami. I kot, którego malowałam wykałaczką. To dzieło zasługuje na pogardę. Przecież kot tak nawet nie wygląda!
Ale to nie zmienia faktu, że zamierzam się podszkolić w rysowaniu miniaturowych zwierząt a co za tym idzie - więcej kubków na blogu ;)
W następnym poście będą zdjęcia rzeczy, które ostatnio do mnie przyszły :D
Dlaczego hipsterkie? Bo jest koteł.
Z dedykacją dla sukienki Menadżera.
Nieważne :)



